#38

Jak brzmi bezdźwięczny głos jednej klaszczącej dłoni?

Listening: KOKIA – Chouwa Oto ~with Reflection~
Reading: Lao-tzu, Tao Te Ching

on an egde of linguistic madness.

Czasem naprawdę nienawidzę swojej pracy. Tylko czasem, bo w pozostałych chwilach pamiętam, że pracuję kiedy chcę i (z reguły) nad czym chcę. Majątku może nie zbiję, świata nie podbiję, ale chyba da się z tego wyżyć w miarę bezstresowo.

Frustracja przychodzi, gdy dostaję… no właśnie, teksty, które przekonują mnie o tym, że analfabetyzm wtórny króluje, a umiejętność pisania i czytania ze zrozumieniem wciąż jest rzadkością w kraju, w którym 75% ludności ma wykształcenie ponadpodstawowe (a 14,2% – wyższe) (dane pochodzą z raportu GUS z 2006 roku). Co gorsza, nie mówię tu o perełkach blogowych, bo blogi pisać może każdy jak chce, a ja ich czytać nie muszę, ale zawsze mogę dostać napadu śmiechu nad lekturą wynurzeń typu „on objął jej drobne, drżące ciało” (to mój ostatni faworyt).

Czytaj dalej

coffee inbetween the dark night sky paradox

Why is it that whenever I see a field „religion” (or other of such kind) to fill in, the only answer I can give (and I feel, oh, too tempted to give) is something like „constantly searching”?

Oh, the hell, why do I have to overcomplicate my own life with my totally screwed up Weltanschauung.

Listening: Peter Bradley Adams – Darkening Sky
Reading: Ogura Hyakunin Isshu

„du, könntest du schwimmen?”

Oż… (W tym miejscu pewnie powinno znaleźć się kilka nieprzystojnych słów, ale obowiązuje nas Ustawa o języku polskim z 7 października 1999 roku wraz z późniejszymi zmianami, więc proszę sobie odpowiednią „wiązankę” wstawić w zakresie indywidualnym.)

Przyznaję się bez bicia, cierpię na schorzenie nieco upierdliwe, bo wymagające uważnego stosowania kremów i ciągłego posiadania pod ręką kropli do oczu i nosa. Nie marudzę, bo smażenie się na plaży sprzeczne jest całkowicie z moją naturą, więc brak złocistej (podobno pociągającej) opalenizny jakoś mi nie przeszkadza. Ale przecież nie to mnie dziś zirytowało, bo do faktu, iż rekordowo szybko potrafię się na słońcu poparzyć bądź (równie imponująco szybko) dostać uroczej wysypki, zdążyłam przywyknąć.

Czytaj dalej

die Treue

Czcić anioły oznacza
koncentrować się na ich koniuszkach palców
zamiast na świetle, które wskazują.
Dlatego idźcie za tym, co wam pokazują.

A może to tylko kolejny cień, który należy włożyć między baśnie…

wiedźma zimowa

Słońce zniknęło przesłonięte woalem chmur i tysiącami białych płatków wirujących w szalonym tańcu. Zima zagościła na dłużej, wkrada się w serca i myśli. Szepce zaklęcia, nawołuje, budzi swe dzieci.

„kochają mroczne tajemnice,
magię, słońca zachody”

Czytaj dalej

dear incomprehension,

Drogie niepojęcie. Przesiadywałam ostatnio w kawiarniach, głównie w porach spotkań tzw. stałych bywalców. Tematy dyskusji dowolne, kawiarniany Speakers’ Corner. u. (zwany przeze mnie czasem zaczepnie Płomyczkiem) byłby powiedział, że uroczo traciłam czas, a ja byłabym odparła uśmiechając się niewinnie, że nigdzie mi się nie spieszy. Uznałam, że potrzebuje przerwy, więc ją sobie zrobiłam. Stwierdzenie, które brzmi zapewne niezwykle nieodpowiednio w ustach osoby sypiającej po jakieś 5 godzin na dobę i pracującej podobno zbyt wiele.

Czytaj dalej